Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kwiaty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kwiaty. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 22 marca 2011

Ukryta rola kwiatów

Dzisiaj kolejne przemyślenia odnośnie przepraszania. Takie bardziej... wiosenne. Czy zdarzyło się Wam, że ukochany mężczyzna wszedł do domu z wielkim bukietem róż i słowem „przepraszam” na ustach? Albo wpadł z rozpędu na lotnisko i roztrącając ludzi złapał Was na ramię, kiedy jedną nogą przekraczałyście lotniskowe bramki, za którymi czekała już tylko podróż w nieznane? „Zostań ze mną, przepraszam”.
Tak, w filmach przeprosiny wyglądają bardzo spektakularnie. W życiu natomiast nie jest tak kolorowo. Są godziny milczenia, nieprzespane noce, westchnienia, ukradkowe spojrzenia. Głęboki oddech przed wypowiedzeniem tych słów, potem jednak grzęzną gdzieś na końcu języka i jest tylko spuszczenie wzroku i pytanie o jakąś błahą rzecz, bez której niby nie możemy się obyć.
I nagle oświeciło mnie, stąd te róże w ręce mężczyzny. Owszem, kobiecie jest milej, dostaje prezent. Ale jest jeszcze jedna kwestia. Akcesoria, w postaci kwiatów czy czekoladek, dają kobiecie do zrozumienia, że oto mężczyzna przyszedł przeprosić. Jak już z nimi wszedł, to musi powiedzieć to, co sobie pieczołowicie w domu układał. Teraz nie może brać głębokich oddechów i nosić się z zamiarem. Kwiaty w dłoni zdradzają jego intencje i niejako jest to już połowa sukcesu – przeprosiny w toku. A potem wystarczy tylko powiedzieć to, co ma na sumieniu.
Podobną rolę spełnia dla mnie ciasto. Upiekę, postawię na stole i porozmawiam. Od razu wiadomo, o co chodzi. Ręka na zgodę została wyciągnięta. A czekoladowy smak i aromatyczny zapach osłodzą nierzadko gorzkie słowa.

poniedziałek, 21 marca 2011

Akcja: przesadzanie!

Dzisiaj pierwszy dzień wiosny! A jednym z wiosennych zadań, na które czekam z niecierpliwością, jest przesadzanie. Czyli już niedługo będzie można się zabrać do pracy :)
Przedsięwzięcie zaczynam od wyjścia do sklepu ogrodniczego, gdzie starannie wybieram doniczki. Muszą być ciut większe od tych, w których kwiatki rezydowały do tej pory. Najlepiej do dotychczasowej średnicy dodać 2-3 centymetry. Idealna doniczka posiada w dnie dziurki, aby nadmiar wody mógł swobodnie wypłynąć.
Oczywiście do wyglądu doniczek przywiązuję równie dużą wagę. Lubię te ceramiczne, masywne, w kremowym kolorze. Są stabilne i dodają wnętrzom elegancji. Do kuchni wybieram jednak kolorowy plastik: czerwień, pomarańcz i żółty. Gwarantują przypływ energii podczas sennych poranków.
Samo przesadzanie zajmuje mi zazwyczaj pół soboty. Wyposażona w gumowe rękawiczki, ziemię, doniczki i folię, którą zabezpieczam podłogi, zabieram się do dzieła. Dobrze skropić kwiatek wodą, aby wyciągając nie uszkodzić mu korzeni. Na dno doniczki sypię trochę kamyczków. Po wsadzeniu rośliny i przysypaniu ziemią, solidnie ją podlewam.
Po akcji przesadzania ogarnia mnie poczucie dobrze spełnionego obowiązku. Miło patrzeć, gdy w kwiaty wstępuje nowa energia. Posilone słonecznym światłem zaczynają rosnąć jak szalone, kwitnąć, rozwijać się i piąć do góry. Hmm, lubię wiosnę!